Excalibur Adventure.

Marzenie o Excaliburze dręczyło mnie dość długo. Kiedyś zupełnym przypadkiem natknąłem się na tą spektakularną ścianę. To prawie 40-metrowa konstrukcja, która dzięki specjalnym prętom zagłębiony na kilkanaście metrów w ziemi, może spokojnie stać na świeżym powietrzu oferując wspinaczom niezwykłe doznania.

Co w Excaliburze jest takiego niesamowitego - to największa na świecie wolnostojąca (nie będąca częścią budynku lub innej budowli) ściana wspinaczkowa. Posiada kilkanaście dróg od poziomu 5a (umiarkowanie łatwy) do 7a (trudny/bardzo wymagający). Na szczyt wieży można dostać się z dwóch stron - jednej nieco bardziej „wypłaszczonej” i drugiej z niemal nieustającym przewieszeniem (kątem nachylenia powyżej 90 stopni). Cel i marzenie wręcz idealne by zabrać ze sobą flagę 7 Happy Summits.


Cała konstrukcja leży na terenie centrum wspinaczkowego Bjoeks, które samo w sobie jest niezwykłym miejscem pełnym atrakcji dla wspinaczy. Długie, ponad 17-metrowe drogi, system sztucznych skał i wiele innych niespodzianek sprawia, że można tam spędzić niemal cały dzień. Taki był też nasz plan. Bjoeks, leży w mieście Groningen na północy Holandii (ok. 100 km od Amsterdamu). Podobno według badań Eurostatu jest to miasto, z największym poziomem szczęścia wśród mieszkańców. Nie ma się co dziwić :) Jest tam pięknie!

Na Excalibura zaplanowaliśmy cały sobotni dzień. Po krótkiej rozgrzewce i oględzinach wszystkich dróg wspinaczkowych wybraliśmy na początek nietrudny wariant prowadzący prostszą stroną konstrukcji. Wysokość robi swoje. Zdecydowanie.


Szedłem na prowadzeniu, czyli na dolnej asekuracji. To metoda, w które linę wpinam w kolejne punkty (zwane wpinkami) na ścianie i dzięki temu jestem asekurowany z dołu. Jedyny „problem” z taką asekuracją, to sytuacja w której znajduje się pomiędzy jedną a drugą „wpinką” i jeszcze nie zdążyłem wpiąć linę w kolejny punkt. Jeśli wtedy spadnę…kawałek lotu przede mną. Gdy idzie się z dolną asekuracją, każdy ruch jest wyważony i spokojny, aby dobrze wyczuwać kolejne chwyty. Jednak jeśli jesteśmy pond 30m nad ziemią, sytuacja nieco się zmienia. Wiatr + przestrzeń zaczynają robić swoje a wyobraźnia nie ułatwia wędrówki w górę.


Na szczyt Excalibura można dotrzeć mniej więcej w 20 minut sprawnej wspinaczki. Pierwsze dwa wejścia realizowaliśmy spokojnie i nieco łatwiejszymi drogami. Kolejne przejście to już dotarcie na sam szczyt i specjalne stanowisko na wierzchołku konstrukcji, gdzie można było się przypiąć lonżą i podziwiać widoki oraz rozwiesić flagę :)

Kolejne godziny upłynęły na zdobywaniu kolejnych dróg w samym centrum wspinaczkowym i walkę z kolejnymi trudnościami. 


Flaga 7 Happy Summits powiała na szczycie Excalibura. Korona Ziemi to przecież nie tylko historia kolejnych 7 szczytów, ale też wszystko co pomiędzy nimi dlatego flaga z pewnością będzie mi towarzyszyć podczas niejednej takiej przygody, nie tylko na górach Korony :)

0 wyświetlenia

© Michał Leksiński